2022-03-13

Jatrogenia. Efekt intrygujących mechanizmów... czy może atawizmów? Część V

Dzień dobry doktorze, wracamy do naszej jatrogennej sagi. Podczas ostatniej rozmowy sugerował Pan jeszcze kilka wątków... 

Warto przeczytać...
zdjęcie
UDOSTĘPNIJ:

Tak, to prawda. Jednocześnie myślę sobie, że... jest to swojego rodzaju „never ending story”, i może dobrze by było, wraz z dzisiejszą rozmową zakończyć niniejszy cykl.

Jakkolwiek temat pozostanie niewyczerpany i moglibyśmy na jego bazie poprowadzić jeszcze kilka spotkań, to spróbujemy z niego wyjść, pokazując kilka interesujących mechanizmów, które stoją za tym, raz po raz, powtarzającym się zjawiskiem, wraz z ich konsekwencjami. 

Ma Pan na myśli coś, co można by było wskazać jako źródło lub przyczynę ?

W pewien sposób tak. Chodzi mi o pewne kategorie postaw, które są wspólne dla większości tych konkretnych przypadków, o których do tej pory rozmawialiśmy. 

Czyli jak rozumiem, zapożyczymy dzisiaj co nieco z psychologii dla wyjaśnienia zagadnienia..

Niekoniecznie, nie chciałbym prowadzić rozważań czy analiz tego typu, tym bardziej że, nie mamy zbyt wiele czasu. Chciałbym raczej zwrócić uwagę na bardzo proste i oczywiste mechanizmy, które dostrzegamy jednak dopiero wtedy, gdy... ktoś pokaże je palcem. W części już rozmawialiśmy o jednym z wątków, o swego rodzaju życiu w micie. 

Tak, przypominam sobie i jednocześnie kojarzy mi się z tym, dosyć znane powiedzenie Johna F. Kennedy: „Wielkim wrogiem prawdy niekoniecznie jest zawsze kłamstwo, świadome, dobrowolne, nieuczciwe, najczęściej jest to wiara w mit, przetrwały, nierealny, ale przekonujący. Owa wiara pozwala na komfort posiadania opinii bez dyskomfortu, na jaki naraża analiza i myślenie”.

Świetnie, to mniej więcej właściwy na dzisiaj kierunek. Dotyczy obu stron biorących udział w przedstawieniu, jakim jest tzw. służba zdrowia. Zaczniemy jednak i skupimy się zasadniczo na stronie zdecydowanie bardziej aktywnej, mającej o wiele większą moc sprawczą i decyzyjną. Proszę zapamiętać trzy główne mechanizmy, wokół których będą toczyły się dzisiejsze rozważania: 

  1. Potrzeba robienia czegoś/czegokolwiek i przekonanie, że robienie czegoś/czegokolwiek jest bez porównania więcej znaczące/wnoszące niż powstrzymanie się od działania. 
  2. Zbyt wczesne konkluzje, podsumowania prowadzące do powstania zbyt łatwych/prostych hipotez i często zamykających analizę danego tematu, czy refleksję nad nim. 
  3. Przesadne przekonanie o bezbłędności własnej hipotezy, prowadzące do zaniechania jakichkolwiek weryfikacji i narzucania jej innym jako niepodważalnej z tytułu zajmowanego stanowiska/pozycji. Tak rodzi się mit, analogiczny do anegdoty o konieczności obcinania oby końców szynki przed włożeniem jej do brytwany. 

I wbrew temu, co głosi się dzisiaj na dachach „nauki XXI w.”, taka postawa ma niewiele wspólnego z nauką jako narzędziem poznawania świata. Jest raczej efektem konformizmu i przyjmowania jako zasadniczego kryterium — komfortu własnego (atrybucji różnej). 

Bardzo jasno i kategorycznie, jednak nie widzę specyficzności w stosunku do systemu służby zdrowia...

Ponieważ może Pani te kryteria zastosować do każdej dziedziny. Podałem je, ponieważ zawsze bardziej przejrzyście wygląda kwestia, idąc od ogółu do szczegółu, podczas gdy „zakopanie się” w przykładach czy szczegółach prowadzi często do nieporozumień i braku zrozumienia samych mechanizmów. Są pewne oczywistości, których nikt nie kwestionuje, np. nikt (chyba...) nie potrzebuje, nie domaga się przeprowadzenia badań klinicznych, aby „udowodnić”, że wyskoczenie z samolotu bez spadochronu nie skończy się dobrze, albo — nikt nigdy nie przeprowadzał badań klinicznych nad szkodliwością spożywania spleśniałego chleba czy owoców, jednak nikt nie ma wątpliwości, jaki będzie niechybny skutek. Są jednak „oczywistości”, które są o wiele mniej oczywiste, a właściwie... oczywiste nie są. Niestety tzw. nauki medyczne stały się dzisiaj ekstremalnie wstrzemięźliwe i agresywne, jeśli ktokolwiek ośmiela się poddać refleksji korzyść autorytatywnie przyjętych form/procedur leczenia. Słowo „autorytatywnie” jest tutaj równie istotne, jak to, że owe autorytety są różnorakiego rodzaju, nie zawsze medyczne i nie zawsze mające interes pacjenta jako najwyższe kryterium (tak oczywiście się głosi i tak większość społeczeństwa wierzy, ale niestety, tak nie jest). Już nawet sama próba zadania pytania w tego typu okolicznościach naraża autora na ignorancję, ataki (w tym bardzo osobiste), sekowanie środowiskowe czy wręcz dysfamię... 

Jestem coraz ciekawsza konkretnych przykładów...

Już za chwileczkę już za momencik, chociaż... Zacznijmy zatem nieco historycznie. Na przełomie XIX i XX w. najbardziej rozpowszechnioną operacją raka piersi była tzw. operacja Halsted’a (od nazwiska chirurga, który wprowadził tę metodę „leczenia”). Nikt nigdy nie przeprowadził żadnych badań czy analiz w tym zakresie, a jednak... metoda ta szybko się rozprzestrzeniła i stała się metodą z wyboru, uważana jako najlepsza i jedyna procedura „terapeutyczna”. Przez długie lata metoda, która kończyła się usunięciem obu piersi, większości węzłów chłonnych okolicy i połowy ściany klatki piersiowej, czyli potwornym okaleczeniem pacjentki była niepodważalna, ponieważ autorem był słynny dr Halsted... Lekarze potrzebują/chcą wierzyć, że to, co robią, przynosi realne korzyści pacjentowi. I to jest „normalne”, bo jak inaczej mogliby funkcjonować. Jednak... kiedy ktoś przychodzi z pytaniem, wątpliwością, że... może nie jest to właściwy sposób, że może okalecza, a nawet zabija część pacjentów... nieświadomie, oczywiście nie intencjonalnie... zamykają się, bo ryzyko tego, gdyby wątpliwości okazały się zasadne, że ich życie zawodowe okazało się stratą czasu i to jeszcze szkodliwą, byłoby zbyt duże. I dzieje się tak, zwłaszcza wówczas, kiedy poczucie własnej wartości opiera się jedynie na dokonaniach zawodowych. A ponieważ dzisiejsze życie zawodowe, szczególnie lekarzy, wygląda tak, jak wygląda, to w konsekwencji mamy do czynienia z praktycznie permanentną odmową konfrontacji z rzeczywistością. Pamięta Pani ostatni przykład wykazanego braku efektywności zabiegu by-passów w dusznicy stabilnej...? 

Tak, oczywiście. 

No właśnie, to kolejny przykład niekończącej się gry pozorów, kiedy rzeczywistość staje się niewygodna. I owszem, tutaj wchodzimy już w zakres psychologii. Wróćmy jeszcze na moment do jednego z pierwszych wątków dotyczącego podawania kilkunastu, różnych farmaceutyków u osób starszych. O ile tzw. badania klinicznewstosunkudopojedynczychleków zostały przeprowadzone (a jak to często wygląda, proszę zerknąć do tekstów lub wykładów, chociażby Johna Virapena, lub dr Marcii Angel), to nikt nigdy nie przeprowadzał badań klinicznych dotyczących podawania kilku, nie mówiąc już o kilkunastu, różnych specyfików farmakologicznych u jednej i tej samej osoby. Abstrahując już od faktu, że badania prowadzi się głównie na osobach w wieku niezbyt zaawansowanym, tymczasem powyższa sytuacja dotyczy osób w wieku bardzo podeszłym... I... proszę teraz spróbować podnieść ten problem w „szacownych środowiskach”... Tymczasem powyższa refleksja znalazła się na łamach JAMA... 

To już nieco świeższy przykład... 

Nie ma to za bardzo znaczenia, ponieważ chodzi o pokazanie pewnych mechanizmów, które leżą u podłoża szkodliwych postaw i zachowań i dopóki ktoś ich nie dostrzeże, nie zrozumie, w czym problem, a swoje postępowanie będzie argumentował emocjonalnie, próbując się podpierać wybiórczo argumentami merytorycznymi. Słyszała Pani o Ignacym Sommelweiss’ie ? 

Nie. 

To równie dobitny przykład. To człowiek, któremu zawdzięczamy, jakkolwiek to zabrzmi, mycie rąk. Dzisiaj to oczywiste i banalne, ale wtedy... Pracował na oddziale ginekologii i położnictwa w szpitalu w Wiedniu, w latach 50. XIX w., gdzie śmiertelność była 3-krotnie wyższa niż na innych oddziałach. Mimo przeprowadzonych i opublikowanych badań dowodzących, że mycie rąk na oddziale redukuje śmiertelność do poniżej 1%, został przez kolegów odcięty od możliwości pracy, co doprowadziło go do szaleństwa, skończył w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zmarł w wieku 47 lat, pobity przez strażników... Ten mechanizm również nie zmienia się przez wieki — wyeliminować z „bractwa”, sekować, doprowadzić do śmierci zawodowej, a następnie cywilnej... Oto co słyszał od swoich „kolegów” po fachu: „Jak śmiesz, Ty nieopierzony szczeniaku, mówić nam, że mamy myć ręce?! Jak mycie rąk z użyciem roztworu chloru może zapobiegać infekcjom i śmierci?! Spójrz na moje wspaniałe dłonie, Ty giermku, możesz na nich dostrzec cokolwiek, co mogłoby przyczynić się do śmierci kobiety?!”... Mniej więcej w tym samym czasie John Snow, w Londynie wykazał, że cholera jest spowodowana infekcją wywołaną spożywaniem skażonej wody. Podzielił los Sommelweis›a, ośmieszany przez lata... Jemu jednak udało się zachować życie i odzyskać godność. W czasach romańskich mamy zaś słynnego Galena, który uważał, że system żylny i tętniczy to dwa odrębne systemy. Krew tętnicza powstaje w sercu, żylna — w wątrobie. Pozostałych szczegółów Pani oszczędzę. Przez setki lat nikt nie ośmielił się podważyć tych „ustaleń”, ponieważ ich autorem był słynny lekarz Galen... Dopiero 1500 lat później, w roku 1615, Wiliam Harvey wykazał, jak rzeczywiście wygląda układ krwionośny. Jednak i tu... czekał 13 lat, zanim opublikował swoje odkrycia, ponieważ jakiekolwiek próby naruszenia „status quo” kończyły się zarzutami świętokradztwa i herezji, z groźbami zakończenia kariery, a nawet spalenia na stosie... 

Nigdy wcześniej nie postrzegałam problemu jatrogenii w ten sposób...
A rzeczywiście, jak Pan wspominał, ten sam mechanizm od wieków... Czy mógłby Pan podać jakiś bardzo aktualny przykład tego typu problematyki? 

Już wspominaliśmy o kilku, na przestrzeni naszych rozmów na ten temat. Skoro jednak... Myślę, że doskonale Pani wie, jaki temat jest objęty aktualnie zmową milczenia... A każdy, kto przynajmniej w Polsce, odważy się podać cokolwiek w wątpliwość, zadać nurtujące go pytanie... 

No... ten, no... 

Tak, tak, właśnie ten, tego. To my też, żeby się nie narażać nikomu, wyprowadzimy ten wątek z Polski. Jesteśmy zatem w Niemczech. Tam pierwsze, szeroko zakrojone badanie i publikacje na ten temat zostały przeprowadzone w latach 19781993, a następnie uaktualnione w 2001 r., przez Instytut Paula Ehrlicha. W owych latach 1978-93 zanotowano 13,500 niepożądanych objawów po... W 40% przypadków odnotowane powikłania były ciężkie, w 10% skończyły się śmiercią. Jeśli to sobie Pani przeliczy, dalej to ok. 100 przypadków śmiertelnych jako wynik działań niepożądanych po... Wśród objawów niepożądanych, jakie zanotowano, ów Instytut wymienia: chroniczne osłabienie układu immunologicznego, a w konsekwencji częste infekcje, encefalopatie, „krzyki encefalopatyczne”, choroby autoimmunologiczne, zestawy alergii (skóra, katar sienny, pokarmowe, astma), świąd, padaczka, autyzm, zaburzenia snu, cukrzyca, odwrócenie rytmu sennego, stwardnienie rozsiane, nagła śmierć łóżeczkowa... Nie, to nie rodzice, nie „nawiedzeni inni”, to publikacja instytucji naukowej... I co ? I nic. I nie wolno się w tej kwestii nawet zająknąć, pod groźbą... patrz Ignacy Sommelweis, tudzież Andy W... Nie możesz zabrać głosu, zadać uzasadnionego pytania, nic, po prostu „zamknij r...”. Przecież to instytut naukowy wykazał, że z tego powodu ginie co najmniej 100 dzieci rocznie, i co ? Rozumiem, to instytut w Niemczech, nie w Polsce... To jest ta tzw. medycyna XXI wieku? To są te „badania naukowe”? 

No tak, tych, z tego zakresu, nawet nikt nie widział, bo na zapytanie posła do MZ odpowiedź brzmiała „nie posiadamy”... 

Widzi więc Pani sama. Mechanizm przez wieki się nie zmienia. Szkoda tylko, że w jego wyniku giną ludzie. Myślę, że to zagadnienie bardziej do rozstrzygania na płaszczyźnie dyskusji z dziedziny socjologii, psychologii, a być może i psychiatrii. Bo jeśli stosowanie jakiegokolwiek „leku” wiąże się takim odsetkiem powikłań, w tym śmierci, to czego my jeszcze szukamy w mitycznych badaniach nad tzw. nowymi lekami? Może wystarczyłoby „primum non nocere”? Jaki kierunek przybierają prace badawcze? Jakie są tematy rozpraw doktorskich? Czy to rzeczywiście wnosi coś istotnego w daną dziedzinę? Czy uratowało komukolwiek życie? Czego jeszcze potrzeba, aby Główny Inspektor Sanitarny, zatrzymał się na chwilę, zrobił sobie kawę, usiadł i oddał merytorycznej refleksji przyczynowej... 

Trudno o bardziej dobitne przykłady jatrogenii, a tu... dla wielu, pojęcie to wciąż pozostaje abstrakcją i wciąż szukamy przyczyn chorób, niczym mitycznego Świętego Grala. Choć... ostatnio coraz częściej już wiadomo — genetyczne, idiopatyczne, podłoże psychiczne. Tym bardziej że coraz więcej dzieci... więc nie ma wątpliwości — to wszystko genetyka... A, przypomniało mi się jeszcze, w USA, dziewczynka nazywana Hannah Polling otrzymała odszkodowanie w wysokości 13 000 000 dolarów po tym, jak sąd uznał, że jej niewydolność mitochondrialna jest konsekwencją tego, no... w dzieciństwie, co z kolei w konsekwencji doprowadziło m.in. do rozwoju autyzmu... We Francji z kolei w pierwszym dziesięcioleciu XXI w. kilkaset osób uzyskało odszkodowanie po tym, jak sąd uznał, że rozwój stwardnienia rozsianego u nich był konsekwencją ten, no tego... w dzieciństwie, akurat wszyscy zostali „zanegowani” tym samym typem/serią „ten tego”, przeciw WZW B... 

Nic nie wiem, nic nie słyszałem, nie znam się, proszę nie opowiadać mi takich rzeczy, zamykamy temat. 

Uuuu, to się Pan ten tego, no... 

No, tak, tak będzie lepiej, dla Pani również. Ładną mamy dzisiaj pogodę, czyż nie ? 

O tak, bardzo... mi miło. 

P.S. Artykuł powstał na podstawie danych zawartych w książce dr Malcolm’a Kendrick’a „Doctoring Data” i jej bibliografii. 

Więcej wiedzy na temat zdrowia zdobędziesz na konferencji pt. Czego Ci lekarz nie powie

Te artykuły zyskują na popularności

Harmonia 2015 wrzesień-paździe...
miniaturka
2015-09-01

Cholesterolowa norma na zamówienie

Ci, którzy się tym interesują wiedzą, że od ponad 20 lat nie opracowano żadnego nowego antybiotyku. Niemniej jednak, szczególnie w przypadku zakażenia bakteryjnego, antybiotyki...

Harmonia 2019 wrzesień-paździe...
miniaturka
2019-09-01

Ozonowanie krwi – skuteczna stymulacja układu odpornościowego

Czym jest terapia ozonem?

Medyczny ozon jest zawsze mieszaniną najczystszego ozonu i najczystszego tlenu.


Harmonia 2019 marzec-kwiecień
miniaturka
2019-03-01

Czego nie wiemy o statynach?

Statyny to związki tzw. inhibitorów reduktazy HMG-CoA. Odkryto je stosunkowo niedawno, bo dopiero w 1973 roku. Statyny zostały wprowadzone do obrotu handlowego w 1987 roku. Wprowadziła...

Choroby cywilizacyjne
miniaturka
2020-09-01

Przechytrzyć cukrzycę. Część 1

Aby garstka mogła dobrze żyć, tłumy muszą umierać.

Wyścig z czasem



   |   

Najnowszy numer Harmonii
czeka już na Ciebie!

 

Najnowsze artykuły, interesujące
tematy, wybitni eksperci i gros
wartościowej wiedzy.


 

 



Archiwalne numery

Nasi eksperci

Redakcja

Redakcja czasopisma Harmonia.
Twoje Zdrowie,
Twoja odpowiedzialność.

 

Prenumerata: 728 457 165
Stoiska wystawiennicze: 503 447 471
Bilety na konferencje: 728 457 165
Reklama: 503 447 471
Redakcja: 728 457 165

redakcja@harmoniatwojezdrowie.com
dystrybucja@harmoniatwojezdrowie.com
www.harmoniatwojezdrowie.com

facebook.com/harmoniatwojezdrowie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Dziękujemy, że korzystasz z legalnego źródła. Pamiętaj! Wydawca nie wyraża zgody na pobieranie, kopiowanie, powielanie i udostępnianie materiałów bez zgody Wydawcy poza portalem harmoniatwojezdrowie.com. Pobieranie, kopiowanie i powielanie materiału opublikowanych w portalu Harmonia Twoje Zdrowie Twoja Odpowiedzialność bez zgody Wydawcy to poważne przestępstwo. Jeśli chcesz możesz udostępnić link do portalu w mediach społecznościowych.

Zobacz koniecznie

Nagranie z konferencji „Czego Ci lekarz nie powie” 13.11.2021 z G2 Arena Jasionka k. Rzeszowa

zobacz teraz

COOKIES

Korzystamy z Cookies, by zapewnić Ci dostęp do informacji, wszystkich oferowanych usług, by gromadzić informacje związane z korzystaniem z serwisu, a także wyświetlać reklamy dopasowane do użytkowników. Stosowane przez nas pliki typu cookies umożliwiają właściwe wyświetlanie treści, analizę ruchu internetowego, ruchu reklamowego, a także utrzymanie sesji po zalogowaniu. Można wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na używanie Cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.