Cofnij niewydolność serca

Czy jest sposób, aby poradzić sobie z niewydolnością serca, migotaniem przedsionków czy problemami ośrodkowego układu nerwowego po udarze? Istnieje niedoceniana substancja o gigantycznych możliwościach, która może cofnąć wiele chorób i przywrócić zdrowie. To koenzym Q10, czyli ubichinon.

Strukturę koenzymu Q10 określił jeden z najwybitniejszych chemików XX w. Karl Folkers, ten sam, który odkrył witaminę B12. Pierwotnie myślano, że koenzym Q10 występuje tylko w mitochondriach, ale okazało się, że znajdziemy go również w układzie mikrosomalnym i jądrze komórkowym. Nazwa koenzymu Q10 – ubichinon – pochodzi od łacińskiego ubitarius, czyli wszechobecny. I rzeczywiście – występuje wszędzie, zarówno w komórkach zwierzęcych, jak i roślinnych.

Koenzym Q10 to krystaliczna substancja, która nie rozpuszcza się w wodzie, tylko w tłuszczach i alkoholu. Ma żółtą barwę i specyficzny, niezbyt ciekawy smak. Jest jednak bardzo potrzebny, zwłaszcza jednemu narządowi – najbardziej zapracowanemu – sercu. Właśnie w sercu jest najwięcej ubichinonu i największa ilość mitochondriów – ok. 2 000 na komórkę – z których błonami tenże ubichinon jest związany.

Struktura ubichinonu jest podobna do witamin K i E. Podobną budowę ma też plastochinon wykryty w chloroplastach. Jego produkcja rozpoczyna się w siateczce endoplazmatycznej, a kończy w aparacie Golgiego i stąd jest transportowany do odpowiednich organelli komórkowych.

Koenzym Q10 to nieodzowny element łańcucha oddechowego. Ubichinon jest bowiem odpowiedzialny za przenoszenie elektronów w łańcuchu oddechowym, który stanowi jakby kaskadę zmniejszania energii cząstki i po kolei tworzenia cząstek ATP, czyli nośników energetycznych. Mitochondrium jest zatem czymś w rodzaju pieca, za sprawą którego nasza „elektrownia” dostarcza energii komórce. Im tkanka, organ, narząd jest bardziej energiczny, tym musi mieć więcej mitochondriów. W niektórych sytuacjach nawet 80% masy może stanowić mitochondrium. Ubichinon łączy się z elektronem i idzie w rejon wewnętrznej błony mitochondrialnej, gdzie uczestniczy w reakcjach chemicznych i umożliwia transport elektronów pomiędzy kompleksami białek łańcucha oddechowego. Jest to miejsce, w którym schodzą się dwie drogi elektronów pochodzących z NADH, czyli dinukleotydu nikotynoamidoadeninowego oraz FADH, czyli dinukleotydu flawinoadeninowego.

Koenzym Q10 występuje w dwóch formach – zredukowanej (ubichonolu) albo utlenionej (ubichinonu). Obie formy są aktywne i niezbędne do tworzenia różnych wiązań energetycznych. Mechanizm jego działania opiera się na odwracalnej reakcji utleniania i redukcji, czyli ubichinon – ubichinol.

Ubichinon wykazuje działanie stabilizujące dla błon komórkowych. Łącząc się z białkami błonowymi, stabilizuje je, dzięki czemu stają się bardziej odporne na działanie czynników toksycznych. Koenzym Q10 odpowiada również za utrzymanie substancji niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania tychże błon – wody, wapnia, magnezu i potasu.

Z uwagi na jego działanie ochronne dla błon, zapobiega powstawaniu chorób układu sercowo-naczyniowego, takich jak miażdżyca czy niewydolność krążenia. Ponadto zapewnia odpowiednie dotlenienie komórek, reguluje poziom cholesterolu, wspiera odporność organizmu przez dostarczenie energii jego komórkom i wspiera regenerację tkanek.

Koenzym Q10 chroni witaminę E przed utlenianiem, która jest zanurzona w błonach komórkowych i zapobiega jej utlenianiu. Ubichinon zatem „chroniąc” witaminę E, chroni pośrednio błony komórkowe. Ponadto działa protekcyjnie, nie dopuszcza do utleniania lipidów – tych błonowych, jak i wewnątrz naczyń. Ubichinon zapobiega również nieprawidłowemu fałdowaniu się białek w chorobach neurodegeneracyjnych – m.in. w Parkinsonie i stwardnieniu rozsianym. Utrzymuje płynność błon komórkowych, co umożliwia tworzenie pęcherzyków transportowych.

Badania naukowe wykazały, że ubichinon może mieć korzystny wpływ na fibromialgię, cukrzycę, stwardnienie rozsiane, chorobę Parkinsona, płodność, pląsawicę Huntingtona, zespół przewlekłego zmęczenia, chorobę niedokrwienną serca, nadciśnienie tętnicze, miażdżycę, poprawia profil cholesterolowy, pomaga przy zaburzeniach miesiączkowania, działa hepatoprotekcyjnie, zapobiega parodontozie, chorobom zakaźnym czy nowotworom. Ma duży wpływ na pracę trzustki w kwestii produkcji i wydzielania insuliny.

Ubichinon jest silniejszym antyoksydantem niż witaminy C i E. Podawanie ubichinonu zapobiega zapaleniu dziąseł, które poprzedza paradontozę. Zwiększa także liczbę limfocytów T4. U chorych z rakiem okrężnicy, płuc czy piersi zaobserwowano spadek stężenia cytokin zapalnych i poprawę stanu klinicznego. Wcześniejsze podanie koenzymu Q10 zapobiega kardiotoksyczności przy chemioterapii doksorubicyną, która może powodować uszkodzenie mięśnia sercowego, kardiomiopatie czy zaburzenia rytmu serca.

Ubichinon ma także wpływ na tkankę łączną, czyli zwiększa wytwarzanie kolagenu i elastyny. Penetruje do skóry i naskórka, likwidując zmarszczki, zwiększając jędrność, wilgotność i elastyczność skóry. W kremach i kosmetykach występuje często w towarzystwie witamin C i E, a także ekstraktów ginkgo biloba oraz kwasu hialuronowego lub jego soli.

Poziom ubichinonu jest najwyższy u ludzi młodych – od 35. roku życia zaczyna spadać. W 50. roku życia organizm wytwarza go o 50% mniej niż w wieku 20-30 lat. Silny stres psychiczny powoduje spadek koenzymu Q10, a to może doprowadzić do zaburzeń pracy serca, nerek, wątroby, nadnerczy, układu krwionośnego. Jego zawartość w organizmie pikuje przy chorobach takich jak nowotwory, AIDS, Alzheimer czy choroba Parkinsona. Statyny – grupa leków, która obniża poziom cholesterolu – wywołują rabdomiolizę, czyli uszkodzenie włókien mięśniowych, a także powodują olbrzymi spadek koenzymu Q10. Towarzystwo naukowe zajmujące się koenzymem Q10 wystosowało list do producentów statyn, aby zaprzestali ich intensywnego promowania jako substancji leczniczych, gdyż nasilają niewydolność mięśnia sercowego. Wzrost sprzedaży statyn idzie równolegle ze wzrostem tego schorzenia w populacji. Niedobór ubichinonu może objawiać się spadkiem odporności, częstymi infekcjami, mniejszą wydolnością fizyczną, a także sprzyjać rozwojowi groźnych schorzeń.

Koenzym Q10 może być produkowany w naszej wątrobie z fenyloalaniny i tyrozyny. Jego sporą ilość znajdziemy w mięsie renifera, a także sercu wołowym. Ryby, mleko i mięso mają mniej ubichinonu, warzywa i owoce prawie wcale. Możemy wzmocnić produkcję koenzymu Q10, jedząc nereczki, wątróbkę czy serce. Najlepiej, gdybyśmy podawali pokarmy nieprzerobione termicznie, w temperaturze poniżej 50℃. Wyższa temperatura uszkadza bowiem koenzym Q10, mimo iż jest to substancja termostabilna. Do czynników zwiększających jego produkcję należą ponadto m.in. wysiłek fizyczny, działanie zimna i hormony tarczycy. Badania ostatnich lat wykazały również, że olbrzymi wpływ na wytwarzanie ubichinonu mają witamina B2, B6, B12 i B9, czyli kwas foliowy, oraz B5, czyli kwas pantotenowy.

Jednorazowe przyjęcie ubichinonu nie przyniesie rezultatów. Konieczne jest systematyczne podawanie, co najmniej przez kilkanaście dni. Szczyt poziomu koenzymu Q10 w naszych naczyniach jest od – mniej więcej – 6. do 23. godzin po spożyciu. Wchłania się do krwiobiegu, by później zostać rozprowadzonym po całym organizmie, w szczególności do tkanek, które go bardzo potrzebują – śledziony, wątroby, nerek, mózgu i serca. Najlepiej wchłania się przy spożyciu pokarmów tłustych, a więc niezbędne są tłuszcze, zarówno te zwierzęce, jak i roślinne. Można podawać go z lecytyną, uzyskiwaną z rzepaku, słonecznika lub soi.

Dawka 75-600 mg ubichinonu na dobę zmniejsza dysfunkcję rozkurczową mięśnia sercowego, zmniejsza poszerzenie jam serca, zwiększa frakcję wyrzutową serca oraz obniża obwodowy opór naczyniowy. Kontroluje apoptozę (samozniszczenie uszkodzonych elementów komórkowych), a także zapewnia biosyntezę białek ratujących życie przy niedoborze aminokwasów. Badania z podaniem 300 mg ubichinonu dziennie wykazały natomiast wzrost liczby i ruchliwości plemników. Dzieje się to za sprawą mitochondriów, które stanowią we wstawce 80% masy męskiej gamety. Za to podanie 2000-3000 mg dziennie – zgodnie z wiedzą przekazaną przez lekarzy ze Stanów Zjednoczonych – gdy chory był nieoperacyjny, a w jego organizmie zmiany uniemożliwiały założenie bypassów czy PTCA, powodowało, że stan się cofał i wracał do równowagi.

Procedury medyczne przeciwko „reptiliańskiej zarazie” doprowadziły do wzrostu zachorowań dzieci i młodzieży o 17500% na choroby serca. Jedynym lekarstwem na to wydaje się koenzym Q10, bowiem mitochondria są odpowiedzialne za 90-95% wolnych rodników, które są tworzone przez nasze organizmy. Warto więc zintensyfikować wysiłek fizyczny, by wspomóc produkcję koenzymu Q10, a także sięgnąć po suplementy diety z naszą substancją, która stanowi przyszłość medycyny – mam nadzieję – nie tylko alternatywnej.

Ubichinon jest wrażliwy na wysoką temperaturę, światło i powietrze. Dlatego suplementy diety z koenzymem Q10, którego optymalną formą do spożycia jest płyn, muszą być produkowane i zamknięte w ciemnym naczyniu, rozpuszczone w tłuszczach i odseparowane od powietrza. Ponieważ ubichinon jest produkowany na naturalnych olejach, to w temperaturach poniżej +16℃, może zgęstnieć i być mętny. Należy przechowywać go w domu w temperaturze pokojowej – wtedy wróci jego płynność i klarowność – a przed użyciem mocno wstrząsnąć.

Koszyk
Przewijanie do góry