Nie pozwól rakowi wrócić cz. 2

Należy przyznać, że każde leczenie ograniczające masę guza bądź nacieku ma duże znaczenie. Tylko na tym oparta jest filozofia leczenia operacyjnego, chemioterapii i radioterapii, gdyż: guz lub naciek nowotworowy nie jest nowotworem. Nowotwór to komórki nowotworowe macierzyste. Komórki guza lub nacieku nowotworowego to komórki przypominające kształtem i funkcją komórki narządu, z którego pochodzą. Pełnią one funkcję typowego guza nieaktywnego, uciskając tylko tkanki sąsiednie lub naciekając na tkanki i zmieniając ich funkcje. Mówi się, że je zjadają. Tylko one są wrażliwe na uszkadzające działanie promieni lub chemioterapię. To samo dotyczy leków holistycznych, które wprawdzie nie niszczą bezpośrednio komórek nowotworowych poza lekami opartymi na deoksyglukozie, utrudniają życie i rozwój komórek szybko dzielących się, ale nie komórek macierzystych. Komórki macierzyste są nieśmiertelne i oporne na wszystkie rodzaje leczenia. Są wrażliwe jedynie na siły regeneracyjne własnego organizmu, dlatego w leczeniu nowotworów łatwo jest uzyskać fazę „zero”, czyli braku aktywności nowotworowej. Nie jest to oczywiście wyleczenie, a możliwość leczenia, jeżeli poprowadzimy je w kierunku aktywizacji sił obronności i regeneracji organizmu.

Teraz niech mi będzie dane wypowiedzieć własną tezę, wynikającą z dużego doświadczenia, własnych badań i przemyśleń. Procesy nowotworowe to nie choroba. Proces nowotworowy to tylko procedury terminalnego oczyszczania się. Naciek nowotworowy to własne tkanki zmuszane do takiego działania przez nas samych i nasze błędy. Analizy braku skuteczności licznych, coraz liczniejszych metod leczniczych medycyny systemowej, ale niestety także holistycznych, wykazują ich wycinkową, niewielką skuteczność. Nie chcę dokładać swojego głosu do zmasowanej krytyki chemio i radioterapii, stosowanych antybiotyków i sterydów, szczególnie u dzieci przed wykształceniem się swoistej odporności osobniczej. To wszystko już opisano.

Niestety dotyczy to również wszystkich metod zwanych naturalnymi. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mówię również, a może przede wszystkim o sobie i własnych metodach przywracania zdrowia. Nie jest to jednak samokrytyka. Nie chciałbym także i nie krytykuję moich kolegów lekarzy i naturoterapeutów ani żadnej ze stosowanej przez nich metody.Przed uzasadnionymi głosami oburzenia ze strony przede wszystkim wyleczonych przez nich, ale także przeze mnie pacjentów, niech broni mnie to, co napisałem poniżej. W mojej książce, którą mam nadzieję, będziecie Państwo czytać, podjąłem temat wstydliwie pomijany przez wszystkie znane rodzaje medycyny i rozliczne metody leczenia i suplementacji. Są to zagadnienia odporności na tle metabolicznym, energetycznym, hormonalnym i jakimkolwiek innym jeszcze, możliwym do wymienienia. Opisałem w niej prawie wszystkie choroby przewlekłe, zaliczając je i słusznie, według naukowej metodologii, do chorób z autoimmunoagresji. Jednak i ta systematyka, traktowana jako przyczyna chorób, nie wydaje mi się ostateczna. Nie daje ona podstaw do leczenia przyczynowego jako jedynie słusznego i zmierzającego do zastosowania trafnego leczenia.

Jedynym procesem, którego nawet chwilowy defekt jest przyczyną autoimmunoagresji i chorób nowotworowych jest zaburzony proces regeneracji. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem winien wszystkim, szczególnie moim pacjentom, ale także tym, którzy takich poglądów nie podzielają, czytelne wyjaśnienia. Wymaga to omówienia kilku zagadnień, których zrozumienie nie jest łatwe. Spróbuję jednak tak jak w mojej książce, w prostych, obrazowych słowach to przedstawić. Jest to konieczne, gdyż tylko tak mogę moich zwolenników i Czytelników poprowadzić do wejścia na drogę procesów zdrowienia.

W pierwszej kolejności muszę wyjaśnić, co to jest autoagresja. Określenie wydaje się wszystkim doskonale znane i rozumiane. Jednak chyba nie do końca. Antygenem, który zmusza organizm do wydania walki z samym sobą, jest najczęściej czynnik zewnętrzny. Jednak musi to być taka substancja, czynnik, gen, a być może nawet energia, którą organizm uzna za wroga. Jeżeli wymieniam w tym zestawieniu gen, to nie jest już on czynnikiem zewnętrznym. Gen zapisany jest w naszych jednostkach dziedziczenia, zwanych chromosomami. Piszę o tym dlatego, że znana jest skłonność rodzinna do chorób, w tym określonych typów nowotworów. Sam należę do rodziny, która w linii męskiej praktycznie w całości chorowała na nowotwór jelita grubego. Ja, mój ojciec, dziadek, mój brat i jeden z moich synów cierpieli na tę chorobę. Jeżeli uznamy, że choroby nowotworowe mają podłoże autoimmunoagresji, a wszystko na to wskazuje, to dodatkowo mogą się dziedziczyć.

Tak postawioną tezę potwierdza fakt powszechnej autoagresji na białko jaja kurzego. Dawniej nie występowało to w takiej skali. Problem pojawił się wraz z hodowlą bakterii i wirusów na białku jaja kurzego. W ten sposób produkowano szczepionki. Nadwrażliwość została wprowadzona w genotyp i dziedziczy się tak, jak określone typy metaboliczne i skłonność do niektórych chorób. Dziś postęp medycyny zwanej naukową sprawił, że mamy już szczepionki, które same są materiałem genetycznym i z założenia same programują organizm. No i mleko się wylało. Ale jeżeli o nie chodzi, to człowiek niedawno wydoił krowę w skali genetyki. Zaledwie około 10 000 lat temu. Do dziś krowy pochodzące z różnych stron świata u jednych wywołują autoimmunoagresję, a u innych nie. W ten sposób poniekąd dochodzimy do sedna problemu. Niestety, tylko pozornie.

Nadwrażliwość na mleko, białko jaja kurzego, niektóre trawy w tym pszenicę, czyli gluten i wiele jeszcze innych czynników jest przyczyną nadwrażliwości i walki systemów obronnych z wewnętrznym wrogiem.W autoagresji podobnie jak w autoimmunizacji zwanej powszechnie alergią dochodzi do uczulenia układów odpornościowych po stronie nadwrażliwości. Dochodzi do tego dopiero po powtórnej prezentacji antygenu układom obronnym. Niestety skłócony sam ze sobą organizm, tej walki nie ma szans wygrać. Musi rozwinąć się choroba przewlekła lub nowotworowa, ale tylko u osobników do tego predysponowanych.To, co opiszę w sposób uproszczony poniżej, jest zagadnieniem trudnym. Opisuję je dokładniej w mojej książce. Limfocyty produkowane przez grasicę jako nadrzędny układ odpornościowy oraz szpik kostny są w łonie matki programowane genetycznie i wstępnie przejmują nadreakcję na późniejszą autoagresję.

Czas na dowody

W cukrzycy zwanej kiedyś młodocianych dochodzi do wytworzenia przeciwciał przeciwko antygenowi i jednocześnie komórkom trzustki wytwarzającym insulinę. W zależności od nasilenia procesów niszczących przed erą insuliny umierało się bardzo wcześnie, niekiedy jeszcze w łonie matki.

Podobnie jest w chorobie Hashimoto. Tam przeciwciała aktywowane są bardzo często poprzez drugi (patrz wyżej) łyk mleka od krowy, gdy matka nie chciała lub nie mogła dziecka karmić. Przeciwciała niszczące tarczycę blokowane są najczęściej przez estrogeny, a choroba ujawnia się po zmniejszeniu ich ilości lub gdy ilość czynnych tyreocytów spada poniżej ich ilości krytycznej.

Przykłady mógłbym mnożyć. Trochę inne przyczyny powodują RZS, gdzie zwłoki wrogów i obrońców lokowane są w obrębie stawów, wobec wyczerpania się możliwości eliminacyjnych. Inne blokują płytkę nerwowo – mięśniową w chorobie zwanej miastenią. Inne uosabiają do powstania procesów nowotworowych.

Dlaczego o tym piszę?

Dlatego, że nielogiczną jest w takich przypadkach nadzieja, aby podanie jakichkolwiek leków objawowych, suplementów czy zabiegów naprawczych, mogłaby cofnąć procesy takich zaburzeń. Celowo nie nazywam ich chorobami. Wyjątki tylko potwierdzają regułę. Pojedyncze wyleczenia mogą potwierdzać zdolność do samonaprawy zwanej autoregeneracją. Organizm człowieka zbudowany jest z miliardów komórek. Każda z nich ma określony kodem genetycznym czas przeżycia. Jedne żyją zaledwie kilka godzin, kilka dni, inne kilka miesięcy. Jedne, tak jak komórki wątroby, mają zdolność do szybkiej regeneracji, inne nie, a przykładem są komórki nerwowe.

W skrócie – w ciągu chwili miliony komórek otrzymuje rozkaz popełnienia samobójstwa, czyli apoptozy. Te są usuwane, a w ich miejsce powstają nowe, które je zastępują. Przy tak dużej ilości powstających komórek, zgodnie z prawami statystyki, nie tylko możliwe, ale nawet pewne są błędy. Nieprawidłowa, co do budowy, a najczęściej funkcji, komórka to wróg. Zgodnie z definicją to komórka nowotworowa. Nie podlega ona pod rozkazy hormonalne, metaboliczne czy nerwowe. Przede wszystkim nie usłucha rozkazu popełnienia samobójstwa. Nie chce i nie może umrzeć. Za to dzieli się pośpiesznie i niestarannie. W sprzyjających dla siebie warunkach tworzy masę guza bądź nacieku nowotworowego. W sprzyjających warunkach, bo przecież nie każdy organizm rozwinie proces nowotworzenia, a każdy te komórki nowotworowe posiada.

Zatem: nowotwór to zawsze nowotwór. Aby już nigdy nie uległ wznowie, należy po wyleczeniu już zawsze zachować zdrowy tryb życia, pozytywne emocje i działania, z rozsądną suplementacją, wiarą, nadzieją, dobrym samopoczuciem i uśmiechem. Tego życzę Wam wszystkim i sobie. Lekarz. Rakowiec. Wasz terapeuta i przyjaciel.

Koszyk
Przewijanie do góry