Konopie są uważane za jedne z najbardziej kontrowersyjnych roślin na Ziemi. Dzieje się to za sprawą złego ich wykorzystania przez nieświadome osoby. Dużą winę ponosi też komercyjny system, któremu te rośliny utrudniają wzbogacenie się oraz sprawowanie kontroli nad ludem.

W rzeczywistości konopie znajdują liczne zastosowanie w wielu jednostkach chorobowych, w budownictwie, w przemyśle spożywczym, kosmetycznym, włókiennictwie, a nawet są ekologicznym paliwem.

Rośliny te uprawiano już około 10 000 lat temu. W Tradycyjnej Chińskiej Medycynie konopie należały do grupy pięćdziesięciu fundamentalnych ziół. Polecano je na dolegliwości menstruacyjne, bóle porodowe, reumatyzm, zaparcia, malarię, a mieszankę z winem podawano jako lek przeciwbólowy.

Zastanówmy się, jaki związek mogą mieć konopie z człowiekiem? Kluczową odpowiedzią na to pytanie jest układ endokannabinoidowy, tzw. wewnętrzny regulator występujący w organizmie człowieka. Reguluje on wiele procesów fizjologicznych w naszym ciele, odgrywa ważną rolę w utrzymaniu homeostazy, kontroluje mechanizmy równowagi energetycznej poprzez wpływ na ośrodki nerwowe odpowiedzialne za łaknienie, wpływa na metabolizm lipidów i węglowodanów. Główne miejsce działania jego mediatorów to ośrodkowy układ nerwowy. Układ endokannabinoidowy składa się z endogennych kannabinoidów — enzymów, biorących udział w metabolizmie endokannabinoidów oraz receptorów kannabinoidowych. Receptory te rozmieszczone są w różnych strukturach organizmu i związane są z odczuwaniem bólu, neuroprotekcją, i metabolizmem.

Pionierem we wprowadzeniu konopi indyjskich do zachodniej medycyny był dr William Brooke O’Shaughuessy, który w XIX w. opublikował pracę naukową dotyczącą stosowania konopi u chorych, cierpiących na reumatyzm, cholerę, tężec, a także u niemowląt dotkniętych padaczką. Największe osiągnięcie odniósł w przypadku padaczki, niwelowaniu skurczu mięśni przy tężcu oraz wściekliźnie. Wykazał też korzystne działanie uspokajające i przeciwbólowe. Robert Burton w swoim dziele pt.: „Anatomy of Melancholy” opisał korzystne działanie konopi w leczeniu depresji. W XX w. szef Federalnego Biura do spraw Narkotyków – Harry J. Anslinger oraz właściciel wielkiego wydawnictwa Randolph Hearst, rozpoczęli propagandowy atak na konopie. W swojej walce posługiwali się kłamstwem i manipulacją naiwnym społeczeństwem. Jak się później okazało Anslinger oraz Hearst nie mieli nic przeciwko konopiom, jednak stopień narkomanii w tych czasach był dość niski, a oni chcieli podtrzymać swoje stanowiska, które były wówczas chwiejne. Podobnym sposobem posłużył się właściciel firmy produkującej chemikalia, umożliwiające przetwarzanie drzew w papier. Był zaniepokojony konkurencją, jaką stwarzały mu tanie w przetwórstwie konopie. Oprawcom udało się osiągnąć cel, gdyż szybko zaczęto jej delegalizację, a nawet w latach 1937-1939 około trzech tysięcy lekarzy zostało ukaranych za stosowanie konopi.

W lutym 1998 r. Światowa Organizacja Zdrowia ujawniła treść raportu, z którego na podstawie 15-letnich, szczegółowych badań wynika, że marihuana jest mniej szkodliwa od alkoholu i nikotyny. Po wielu latach walki w Polsce również weszła ustawa o legalizacji tzw. medycznej marihuany, którą znajdziemy w aptekach. Można ją jednak otrzymać jedynie na receptę w ciężkich przypadkach zdrowotnych.

Przy jakich schorzeniach możemy więc sięgnąć po konopie?

Lista ta jest bardzo długa, a badania nad wieloma trwają nadal. Najczęściej słyszy się o zbawiennym wpływie konopi przy leczeniu epilepsji, czyli grupie przewlekłych zaburzeń neurologicznych, charakteryzujących się napadami padaczkowymi. Napad padaczkowy jest wyrazem przejściowych zaburzeń czynności mózgu, polegający na nadmiernych i gwałtownych, samorzutnych wyładowaniach bioelektrycznych w komórkach nerwowych. Napady są epizodami o różnym nasileniu i mogą prowadzić do poważnych powikłań. W samej Wielkiej Brytanii na tę przypadłość cierpi ponad 500 000 osób. Dr Ben Whalley, który prowadził badania na wydziale farmacji na Uniwersytecie w Reading, potwierdził, że konopie zawierają związki skuteczne w zapobieganiu napadom drgawek, a w dodatku powodują znacznie mniej skutków ubocznych niż istniejące obecnie leki na padaczkę. Badania z wykorzystaniem pochodnych konopi, przeprowadzono także u dzieci chorych na padaczkę lekooporną, czyli tzw. zespół Lenoxa — Gastauta (LGS). Badania te dowiodły, że są one skuteczne w zmniejszeniu napadów padaczkowych, nawet z kilkuset do kilku dziennie. Mechanizm działania konopi w leczeniu epilepsji jest związany z zahamowaniem wydzielania glutaminianu. Regulacja przekaźnictwa glutaminergicznego może obniżać pobudliwość neuronów i tym samym, zmniejszać częstość występowania epizodów drgawkowych. Badania kannabinoidów są krokiem w kierunku zastępowania leków o silnych działaniach niepożądanych, lekami o szerokim zakresie bezpiecznego stosowania. Sugeruje się, że kannabidiol może działać neuroprotekcyjnie poprzez ochronę osłonki mielinowej włókien nerwowych.

Kolejnym przykładem, w którym można wykorzystać działanie konopi, jest stwardnienie zanikowe boczne, czyli nieuleczalna, postępująca choroba neurodegeneracyjna, która prowadzi do niszczenia komórek rogów przednich rdzenia kręgowego, jąder nerwów czaszkowych rdzenia przedłużonego oraz neuronów drogi piramidowej, czyli wybiórczego uszkodzenia obwodowego (dolnego) i ośrodkowego (górnego) neuronu ruchowego. Według badań z Seattle opublikowanych w marcowym/ kwietniowym wydaniu American Journal of Palliative Care, pacjenci ze stwardnieniem zanikowym bocznym odczuwają ulgę po paleniu marihuany.

Konopie łagodzą objawy związane z koncentracją, inicjacją zadań, impulsywnością i nadpobudliwością w zespole nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), zwanym również zespołem deficytu uwagi (ADD). To zaburzenie rozpoczyna się we wczesnym dzieciństwie. Profesor z University of Southern California zaznaczył, że konopie łagodzą symptomatyczne wahania nastroju, brak skupienia, lęku i drażliwości. Lecznicza marihuana przeciwdziała skutkom ubocznym leków na tę chorobę, tj. nudności i bezsenność. Dr Tom O’Connell, emerytowany chirurg, który obecnie pracuje z pacjentami w klinice Bay Area, zaznaczył, że: „(…) konopie indyjskie są znacznie bezpieczniejsze i skuteczniejsze, niż leki na receptę obecnie zalecane w leczeniu ADD — ADHD”.

Często słyszy się o konopiach wykorzystywanych również w psychiatrii. Najczęściej ma się na myśli schorzenia, takie jak schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa oraz anoreksja, a co za tym idzie również depresja. Wstępne, kliniczne opisy przypadków sugerują, że kannabidiol może wywierać działanie przeciwpsychotyczne u pacjentów ze schizofrenią. Ponadto badania eksperymentalne pokazują, że kanabidiol zmniejsza psychozę — podobne efekty wykazują też THC i syntetyczne analogi. Wyniki analiz sugerują, że badani z zaburzeniem dwubiegunowym i historią stosowania marihuany, wykazywali lepsze funkcjonowanie neuropoznawcze, szczególnie na skalach uwagi, szybkości przetwarzania informacji i pamięci roboczej. Stwierdzili także, że marihuana była bardziej skuteczna niż leki konwencjonalne i pomogła złagodzić skutki uboczne tych leków. W zgodzie z badaniem obserwacyjnym wykazano, że palenie marihuany łagodzi objawy związane z nastrojem u przynajmniej części pacjentów z chorobą afektywną dwubiegunową.

Konopie, a szczególnie ich fitokannabinoidy CBD, THC, CBG i inne są bardzo pomocne podczas wszelkich kuracji, z którymi nie radzi sobie oficjalna medycyna, a szczególnie onkologia. Nasze doświadczenia i przykłady uzdrowień dzięki pomocy tej cudnej rośliny ujawnimy Państwu w następnych artykułach.

Więcej wiedzy na temat zdrowia zdobędziesz na konferencji pt. Czego Ci lekarz nie powie