Antyoksydanty i wolne rodniki to częste hasła w reklamach suplementów czy kosmetyków. Czym więc są tajemnicze wolne rodniki? Czy antyoksydanty to ważny element naszej diety, czy tylko chwyt marketingowy?
Wolne rodniki (oksydanty) ma w sobie każdy z nas. I choć spełniają kilka pozytywnych funkcji w organizmie, to ich nadmiar jest bardzo niebezpieczny dla zdrowia. To atomy tlenu, które powinny mieć na orbicie dwa elektrony, ale z różnych przyczyn zgubiły jeden z pary – przez co są niestabilne chemicznie. Wszystko w naturze dąży do odzyskania równowagi – oksydanty również. Dlatego wolne rodniki starają się siłą pozyskać brakujący elektron z innych cząsteczek – węglowodanów, tłuszczów, białek i DNA. W efekcie wytwarzają błędne koło. Cząsteczki pozbawione przez oksydanty elektronu, same stają się oksydantami i „podkradają” elektrony kolejnym cząsteczkom.
Podstawowa przyczyna tworzenia nadmiaru oksydantów to: niezdrowy tryb życia, brak odpoczynku, stres i wysoko przetworzona żywność. Ale nawet jeśli dbasz o siebie, nie unikniesz ich powstawania. Ich tworzenie jest skutkiem ubocznym naturalnych procesów w organizmie – oddychania czy wytwarzania hormonów przez tarczycę. W odpowiedniej ilości pomagają w walce z infekcjami (podkradają elektrony wirusom, prowadząc do ich śmierci), ale w nadmiarze atakują nasz organizm.
Wolne rodniki uszkadzają naczynia krwionośne, prowadzą do miażdżycy, cukrzycy i przedwczesnego starzenia skóry, niszcząc lipidy (tłuszcze naskórka). Atakują nerki, wątrobę, jelita, trzustkę. Są praprzyczyną chorób neurodegeneracyjnych jak Parkinson i Alzheimer. W poszukiwaniu elektronów niszczą błony komórkowe, zmieniając nasz kod genetyczny i powodując mutacje DNA komórki – są więc główną przyczyną nowotworów.
Na pomoc przychodzą antyoksydanty (przeciwutleniacze). Te dobrowolnie oddają oksydantom swoje elektrony, zaspokajając ich potrzeby. W efekcie oksydanty nie atakują zdrowych komórek. Po tej misji antyoksydanty jako neutralne cząsteczki są wydalane z organizmu.
Najsilniejszym na świecie antyoksydantem jest OPC (Oligomeric Proanthocyanidin), czyli proantycyjanidyny z ekstraktu z pestek winogron. Wykazują siłę aż 20.000 jednostek w skali ORAC (Oxygen radical absorbance capacity), oznaczającej zdolność danego związku do wiązania wolnych rodników. Działają antyoksydacyjnie od 40 do 50 razy silniej niż witamina E, 10 razy bardziej niż witamina A i 18 razy bardziej niż witamina C. Suplementacja OPC przyczynia się do leczenia ponad 90 schorzeń. OPC podnosi odporność, działa przeciwnowotworowo, przeciwbakteryjnie, przeciwstarzeniowo i antyalergicznie. Wzmacnia układ krążenia, rozrzedza krew. Zapobiega zwyrodnieniom kości, poprawia wzrok, a nawet niweluje efekty menopauzy. Chroni przed promieniowaniem UV i elektrosmogiem. Zaryzykujemy stwierdzenie, iż nie ma lekarza specjalisty, który nie mógłby przepisać ekstraktu z pestek winogron jako remedium na dolegliwości, choć u jednego ze swoich pacjentów.



