Rozpoczął się Nowy 2023 rok. Zwyczajowo składamy sobie na jego początku różne obietnice. Rzucamy kolejny raz palenie, nadmiar alkoholu, rozpoczynamy wysiłek na siłowni itd. Może w tym roku zróbmy sobie inne przyrzeczenie. Ten rok poświęćmy na dbanie o nasze serce. Zajmę się jego dwoma aspektami. Jako narządu i czegoś dużo ważniejszego – jego wpływie na nasz mózg i ciało.
Serce jako narząd jest niezwykle pracowite. W ciągu doby przepompowuje około 10 ton krwi (a waży tylko około 350 g), przez całe życie to ponad 250 000 ton, wykonuje przy tym ok. 5 miliardów skurczów. Ani przez chwile nie odpoczywa. Warto chyba zrobić wszystko, aby sprawnie pracowało do końca naszego długiego życia. Jako narząd potrzebuje do sprawnej pracy odpowiedniego odżywiania, czyli sprawnego układu naczyniowego, dostarczającego wszystkie niezbędne składniki. Są one dostarczane poprzez sieć naczyń wieńcowych. Jeżeli naczynia zaczynają się zwężać, na skutek np. procesu miażdżycowego, to serce otrzymuje mniej niezbędnego tlenu. Jeżeli proces ten jest zaawansowany, to odczuwamy to jako bóle zamostkowe, szczególnie nasilające się po wysiłku (większa praca, to większe zapotrzebowanie na tlen). Są to bóle niedokrwienne, bardzo silne – zmuszające nas do zaprzestania wysiłku. Jest to już końcowe ostrzeżenie, należy się nim poważnie zająć. Jeżeli naczynie wieńcowe ulegnie zamknięciu, na skutek zarośnięcia czy zatkania skrzepem, dochodzi do jego częściowej martwicy w obrębie zakresu unaczynienia zatkanego naczynia, czyli dochodzi do zawału mięśnia sercowego. Medycyna akademicka robi tutaj cuda – przywraca ukrwienie poprzez wstawienie tzw. stentów (Patrz rysunek poniżej). Powraca krążenie wieńcowe, a my powracamy do zdrowia. W chorobie wieńcowej stosuje beta-blokery, inhibitory konwertazy angiotensyny czy blokery kanału wapniowego, które zmniejszają zapotrzebowanie serca na tlen. Czy to jest normalna droga leczenia objawów? Czy lepiej nie doprowadzać do tego stanu? Czy lepiej zadbać o profilaktykę?

Wstawiany stent

Co należy zrobić, aby nie doszło do powstania procesów miażdżycowych, kończących się zamknięciem naczyń? Co zrobić, aby naczynie nie zostało zatkane przez skrzep krwi? Czy to jest możliwe? Oczywiście, że tak, tylko wymaga pewnej wiedzy i samodyscypliny. O tym za chwilę.
Dbanie o naczynia
Najważniejsze jest leczenie dwóch jednostek chorobowych, mających zgubny wpływ na naczynia. Są to nadciśnienie tętnicze i cukrzyca. Jeżeli na nie chorujemy, to niezbędne jest leczenie, nie tylko lekami. Należy usunąć przyczynę tych chorób. W przypadku cukrzycy – odstawić węglowodany, a w chorobie nadciśnieniowej – kontrolować wagę i suplementować potas. Niezwykle ważne jest rzucenie palenia papierosów. Oczywiście należy zażywać odpowiednie suplementy. Podstawą jest suplementacja witaminą D3 (10 000 IU/dobę plus 200 mcg witaminy K2MK7). Warto brać także inne suplementy takie jak: L-karnityna, D-ryboza, magnez, L-arginina czy L-cytrulina.
Musimy monitorować stan naszych naczyń, czy nie doszło do stanu zapalnego śródbłonka, poprzez oznaczenie poziomu homocysteiny (norma to poniżej 10 mol/l). Jeżeli mamy wartość powyżej 10 mol/l, należy uzupełnić nasze odżywianie o witaminy z grupy B. Warto oznaczyć poziom CRP (jest to białko ostrej fazy, syntetyzowane przez wątrobę w obecności stanu zapalnego). Norma to wartość poniżej 5 mg/l. Za powstawanie blaszki miażdżycowej nie odpowiada cholesterol, a podwyższony poziom homocysteiny. Medycyna klasyczna zaleca nam obniżać jego wartość poniżej wartości fizjologicznych, to jest 200 mg/dl (poniżej 5 mmol/l). Dostajemy receptę na statyny i dopiero wtedy zaczynają się powikłania. Do tego dochodzą leki obniżające krzepliwość krwi (najczęściej aspiryna). To jest nieporozumienie. Leczmy przyczynę choroby, a nie jej objawy. Jeżeli doszło już do zatkania naczynia wieńcowego i powstania zawału, to nie mamy wyjścia – musimy założyć stent i zabrać się dalej za właściwe leczenie przyczynowe.
Przy zawale jako pierwszą pomoc powinno się zastosować kroplówkę z 0.04% wody utlenionej, już w karetce pogotowia w drodze do szpitala. Pozwoli to na polepszenie ukrwienia mięśnia sercowego do momentu interwencji inwazyjnej. Można zastosować strofantynę, która zlikwiduje zakwaszenie w miejscu powstania zawału. Zastosowanie dożylne DMSO pozwoli nam ograniczyć jego rozległość. Niestety nie wolno tego wszystkiego robić. Dla władzy i reprezentujących ją Izb Lekarskich stosowanie tanich i skutecznych metod jest niedopuszczalne. Dlaczego? Bo interesu finansowego pilnują Korporacje Farmaceutyczne powiązane z władzą i koło się zamyka.
Po zawale, a także po 50. roku życia powinniśmy na stałe rozpocząć suplementację koenzymem Q10. Poprawi nam to energetykę komórek mięśnia sercowego. Zadbajmy również o zmniejszenie stanu zapalnego, włączając na co dzień omegi 3 (tłuste ryby, oleje roślinne). Bardzo ważna jest modyfikacja naszej diety. Wyrzućmy wszystkie węglowodany na korzyść tłuszczu. Nie zapominajmy o ruchu.
Powstawanie zakrzepów najczęściej jest spowodowane migotaniem przedsionków i ostatnio wykonywanymi szczepieniami na COVID. Leczenie przez medycynę akademicką to próby umiarowienia, poprzez zastosowanie kardiowersji czy ablacji (czyli zniszczenia poprzez zamrożenie miejsc, stanowiących przyczynę powstawania dodatkowych skurczów). Dodatkowo stosuje się leki zmniejszające krzepliwość. Medycyna holistyczna podchodzi inaczej. Stosujemy leczenie przyczynowe: magnez, omega 3 (4 g tranu), koenzym Q10, taurynę, nattokinazę czy chodzenie boso (uziemienie, które powoduję, że krwinki czerwone się nie zlepiają).
Niedobór jodu, tak częsty w naszej populacji, wpływa negatywnie na nasz układ sercowo-naczyniowy. Jod stabilizuje rytm serca, obniża ciśnienie tętnicze i sprawia, że krew jest bardziej rozrzedzona. Jeśli nie chcemy stosować płynu Lugola, to chociaż wprowadźmy do naszej diety Kelp (brunatne algi morskie, które zawierają dużo jodu).
Koherencja serca
Pozostaje jeszcze parę słów powiedzieć o niezwykle ciekawym zjawisku, jakim jest koherencja serca. Niedawno odkryto, że informacja przekazywana przez serce, jest zakodowana w interwałach pomiędzy uderzeniami serca (jak alfabet Morse’a). Jest to kompleksowatransmisja, wykorzystywana do przesyłania informacji. W koherencji serca, fale mózgowe łączą się z rytmem serca o częstotliwości 0,1 Hz. Koherencja serca tostan, w którym rytm serca synchronizuje się z Twoim oddechem. Twoje serce lekko przyspiesza na wdechu i zwalnia na wydechu. Stan koherencji to zazwyczaj około 4-7 oddechów na minutę, a więc dość wolne i spokojne tempo oddechu.
Co wpływa destrukcyjnie na nasze serce? Negatywne emocje, frustracja, lęk, niepokój i rozczarowanie, złość, nienawiść. Co zatem robić? Tonować nasze emocje. Jakie odniesiemy z tego korzyści? Nastąpi wyzwolenie kaskady ponad 1400 zmian biochemicznych, sprzyjających odbudowie i regeneracji organizmu. Poniższy rysunek ilustruje zapis koherencji i jej braku:

Kiedy mówimy o koherencji rytmu serca lub koherencji fizjologicznej, odnosimy się do konkretnej oceny rytmów serca, które pojawiają się jako gładkie, uporządkowane, sinusoidalne i falopodobne wzory. Serce nieustannie wysyła do mózgu sygnały, które w rzeczywistości wpływają na funkcję wyższych ośrodków mózgowych, zaangażowanych w percepcję, poznanie i przetwarzanie emocjonalne. Nasze serca mogą również wpływać na serca innych osób, znajdujących się wokół nas. Nasze serca działają jak drugi mózg. Nasze serca wytwarzają również pole elektromagnetyczne, które sięga do jednego metra poza nasze ciało i wpływa na ludzi wokół nas.
Podczas stresu i negatywnych emocji, kiedy wzorzec rytmu serca jest nieregularny i nieuporządkowany, odpowiedni wzorzec sygnałów nerwowych, wędrując z serca do mózgu, hamuje wyższe funkcje poznawcze. To znacznie ogranicza naszą zdolność do jasnego myślenia, zapamiętywania, uczenia się, rozumowania, a nawet podejmowania skutecznych decyzji.
W przeciwieństwie do tego bardziej uporządkowany i stabilny wzorzec wejścia serca do mózgu, podczas pozytywnych stanów emocjonalnych, ma odwrotny skutek – ułatwia funkcje poznawcze (pomaga jasno myśleć), wzmacnia pozytywne uczucia i stabilność emocjonalną.
Jak widać z powyższego krótkiego przeglądu, musimy sami dbać o nasze serce. Jesteśmy w stanie sami zapewnić sobie dożycie do 100 lat, tylko musimy wziąć zdrowie w nasze ręce.
Opisane powyżej zalecenia niestety nie są zgodne z poglądami sław kardiologii polskiej. Profesor Masanori Fukushima z Uniwersytetu w Kioto powiedział: „obecnie większość naukowców to nie naukowcy, ale grabarze nauki, którzy robią sobie selfie z prawdą, z całkowitym lekceważeniem nauki i medycyny”. Jak bardzo to pasuje do wielu naszych profesorów, reprezentujących Izby Lekarskie, o tym w innym artykule.



