Izby lekarskie – skansen komuny

Przyznam, że pisząc w 2021 roku tekst do Harmonii o prześladowaniu lekarzy przez izby lekarskie, nie sądziłem, że przyjdzie mi wrócić do tego ponurego tematu w lutym 2023 r. Sprawa jest, jak to mówią, „gruba” i to na wielu poziomach. Właśnie mija rok od czasu, gdy Putin, wpychając hordy „Orków” na Ukrainę, „odwołał pandemię”, lecz naiwnością było mniemać, że wraz z neutralizacją, poprzez rosyjską agresję, „śmiertelnego” wirusa C-19, ustaną wszelkie działania pandemio – pochodne. Takim właśnie działaniem było wszczęcie postępowań dyscyplinarnych wobec lekarzy, kwestionujących globalną narrację. Sprzeciw grupy lekarzy, wyrażony podpisaniem apelu – listu otwartego do władz Rzeczypospolitej w związku z przyjętą przez rząd polityką walki z pandemią, okazał się „przestępstwem niewybaczalnym”. Dziennikarze, analitycy, blogerzy, mogli sobie kwestionować tę politykę do woli. Gdy do grona sceptyków dołączyli medycy, sprawa okazała się nad wyraz groźna.

Globalny szpital psychiatryczny

Kto jak kto, ale lekarze to fachowcy, a skoro protestują przeciw teleporadom, lockdownom, izolacjom, testom, kwarantannie, zamykaniu przychodni, zamykaniu cmentarzy czy lasów, to cała starannie utrwalana narracja może się posypać. W jednej z powieści Vladymira Volkoffa stary sowiecki agent mówi do młodego – trzeba zrobić coś tak bezczelnego, aby było nie do uwierzenia. Istotnie, rozkręcenie pandemicznej psychozy na tak ogromną skalę, na podstawie trzeba przyznać – realnej choroby, sprawiło, że niemal przez dwa lata żyliśmy w globalnym szpitalu psychiatrycznym. Owszem, nie wszyscy dali się nabrać. Spora grupa naukowców, dziennikarzy i wielu zwykłych ludzi zachowało zdrowy rozsądek i zimną krew. Analizując fakty, obserwując wskaźniki zachorowań, statystyki śmiertelności, porównując rok do roku liczby, zaczęli stawiać pytania. I właśnie z tych sceptyków, najgroźniejsi stali się lekarze. Dlatego należało ich uciszyć. Aby to zrobić, użyto wobec niepokornych medyków samorządu lekarskiego i działających w ramach Izb, Rzeczników Odpowiedzialności Zawodowej.

W obronie pacjentów

Przypomnijmy chronologię zdarzeń. Pomiędzy październikiem a grudniem 2020 r. część środowiska lekarskiego ogłosiło trzy apele – listy otwarte adresowane do Prezydenta i Rządu RP. Pod listami podpisało się około 450 lekarzy i kilkanaście tysięcy osób z innych niż medyczne, środowisk zawodowych. Listy, co ważne, nie były publikowane w głównych mediach. Tytułami prasowymi o zasięgu ogólnopolskim, które upubliczniły apele, było Czasopismo Harmonia (co należy z dumą podkreślić) i tygodnik Do Rzeczy.

W pierwszym liście skrytykowano rozporządzenia rządowe i tryb ich wydania, zwracając uwagę przede wszystkim na niemedyczne środki zapobiegania, czyli szkodliwość lockdownów i niewiarygodne, a stosowane na masową skalę testy PCR.

W dwóch pozostałych apelach, w krytyczny sposób oceniona została strategia szczepień przeciw SARS-CoV2. Apele nie doczekały się oficjalnej reakcji ze strony adresatów. Natomiast na senackiej komisji zdrowia w grudniu 2020 minister zdrowia Adam Niedzielski w nawiązaniu do powyższych listów nazwał postawę lekarzy-sceptyków „kołtuństwem”. W odpowiedzi Prezes NIL prof. Andrzej Matyja zapewnił ministra, że lekarze ci będą wzywani do Izb i „przesłuchiwani”. (Na stronach Sejm.gov.pl istnieje ogólnodostępne, pełne nagranie obrad komisji)

Operacja kneblowania

Od tej pory rozpoczął się proces sukcesywnego szykanowania sygnatariuszy listów. Oskarżono ich o szerzenie postaw antyzdrowotnych i głoszenie poglądów niezgodnych z nauką. Lekarze byli wzywani kilkukrotnie na przesłuchania w siedzibie NIL w Warszawie. W wyniku przesłuchań 114 osobom postawiono zarzut rozpowszechniania nieprawdziwych informacji oraz działania na szkodę pacjentów i społeczeństwa. Pozostali sygnatariusze, przynajmniej w wielu wypadkach zastraszeni, wycofywali swoje podpisy. Część postępowań dyscyplinarnych, jak w czasach PRL, została uruchomiona wskutek donosu innych członków Izb. Jeden z donosów np. został napisany przez lekarza, który zmarł w 2017 r. Pokazuje to „rzetelność” całej tej operacji. Na potrzeby oskarżenia ekspertyzę wykonali – dr Piotr Rzymski i prof. Andrzej Fal pozostający w ewidentnym konflikcie interesów. Obaj naukowcy związani byli już wcześniej z ówczesnym Prezesem NIL, Andrzejem Matyją. Działali wspólnie w przedsięwzięciach i projektach mających na celu zwalczanie innych poglądów na temat epidemii. Konkluzją ekspertyzy jest m.in. stwierdzenie, że kategoria wolności słowa nie obejmuje w jej istotnym sensie lekarzy.

Eksperci, plagiat i koncerny

Choć tzw. ekspertyza medyczna dotyczyła stanowiska lekarzy w kwestii epidemii, tylko jeden z nich, prof. Fal, jest internistą. Piotr Rzymski nie jest lekarzem, ukończył studia z zakresu ochrony środowiska. Powołanie ich jako ekspertów (by stwierdzić ciężar przewinienia lekarzy kwestionujących polityczną narrację dot. COVID-19) u źródeł ma zapewne zaangażowanie tychże w inicjatywę Nauka przeciw pandemii. Jak piszą sami działacze tego projektu – inicjatywa zrzesza „uznanych ekspertów ze środowiska naukowego (…) na rzecz szerzenia rzetelnej informacji dotyczącej konieczności szczepień przeciw COVID-19”. W ramach inicjatywy „Nauka przeciw pandemii” powstały 2 raporty dotyczące szczepień. Wśród autorów są członkowie Rady Medycznej, a także, co ważne, sam prezes NIL, Andrzej Matyja. Na pierwszej stronie raportu autorzy dziękują firmie Proper Medical Writing za pomoc w przygotowaniu pracy. Firma ta zajmuje się przygotowywaniem publikacji z badań klinicznych. Jej partnerami są producenci preparatów mRNA, stosowanych jako szczepionki na C-19, (Pfizer, Astra Zeneca), a dyrektorem jest Maciej Bagiński, który jak przyznaje, pracował wiele lat na kluczowych stanowiskach zarządczych w międzynarodowych korporacjach farmaceutycznych (m.in. Pharmacia & Upjohn, Hexal, Agfa Gaevert). Wracając do prof. Andrzeja Fala, trzeba wspomnieć, że wokół jego habilitacji były liczne kontrowersje. Nie mógł jej finalizować, ponieważ przez lata rzecznik dyscyplinarny zgłaszał poważne zastrzeżenia. Zarzucono mu plagiat – posługiwanie się w dorobku przedhabilitacyjnym pracami doktorskimi Jadwigi Miecielicy i Krystyny Gietkiewicz. Komisja stwierdziła identyczność tekstów i mimo poważnych zarzutów i odrębnego zdania rzecznika dyscyplinarnego, po wielu spektakularnych zwrotach, odsyłania do ponownej oceny przez Centralną Komisję, zmiany uczelni procedowania habilitacji – sprawa zakończyła się dla Andrzeja Fala pozytywnie.

Specjaliści z PZPR i MO

Obok ekspertyzy medycznej Rzymskiego i Fala, Naczelna Rada Lekarska zwróciła się o opinię z pytaniami do prawników z SWPS, specjalistów wyciągniętych z głębokiego PRL-u: Lecha Gardockiego, działacza PZPR, Stanisława Hoca, oficera MO, wykształconego pod okiem KGB w Sowietach i Huberta Izdebskiego, który jest zięciem stalinowskiego prokuratora Graffa, stalinisty obciążonego zbrodniami sądowymi. Znamienne jest, że w całym środowisku naukowców, prawników, Andrzej Matyja sięga właśnie po takich „ekspertów”. Śledząc jednak biografię byłego prezesa NIL, Andrzeja Matyji i jego przynależność najpierw do studenckich organizacji w czasach PRL, a potem do PZPR, nie należy się dziwić, bo jak widać, eksperci, byli komuniści i słudzy totalitarnych struktur PRL, to właśnie jego „środowisko naturalne”. Korzystanie z prawników doświadczonych „na polu walki o jedynie słuszne racje systemu” dowodzi, że prezes NIL, Matyja chciał być pewien, że zamówiona ekspertyza spełni jego oczekiwania.

Władze Izb rządzą światem

Zdumiewający jest tupet niektórych przedstawicieli izb lekarskich. Ich „troska o zdrowie publiczne” każe im wychodzić daleko poza sferę samorządu branżowego. W 2021 r. właśnie z donosu poznańskiej Izby Lekarskiej odwołano konferencję i wydarzenie promujące medycynę naturalną w przestrzeni Targów Poznańskich. Przedstawiciele władz poznańskiej Izby lekarskiej solidnie umocowani towarzysko i biznesowo w środowisku politycznym wpłynęli na zarząd Targów i doprowadzili do zerwania umowy z organizatorem wydarzenia. Pretekstem była obecność wśród prelegentów mówców rozpoznanych jako „antyszczepionkowcy”. Nie znam podobnie drastycznego przykładu godzenia w zasady wolności gospodarczej i stosowania cenzury prewencyjnej. Równie skandalicznym nadużyciem był list napisany przez Andrzeja Matyję ponad głowami rodziców, do uczniów polskich szkół namawiający ich do szczepień. Innym przykładem uzurpacji jest oświadczenie krakowskiej Izby lekarskiej, która cenzuruje, poucza i instruuje wiceministra Marcina Warchoła w kwestiach prawnych. Zaś przykładem niedopuszczalnych nacisków na niezawisłość postępowań Sądów Lekarskich jest instrukcja wysłana przez szefa Naczelnego Sądu Lekarskiego Jacka Miarkę, do sądów okręgowych, jak należy orzekać w sprawach lekarzy sceptyków. O jakie orzeczenia chodzi, pokazała rozprawa przeciw dr. Martyce, któremu na rok odebrano uprawnienia.

Izby lekarskie pod lupą Sejmu i Ministerstwa

Osobny tekst można napisać o skandalicznych nadużyciach Rzeczników Dyscyplinarnych i niektórych przedstawicieli sądów lekarskich podczas postępowań przygotowawczych i w trakcie procesów. Wobec obserwowanych wynaturzeń tj. konflikt interesów, kastowość, reprodukujące się kliki, obrotowa kadencyjność władz, coraz liczniejsza grupa lekarzy żąda zmiany ustawy o zawodzie lekarza i regulacji samorządu lekarskiego. Ten postulat jest bliższy realizacji, niż się niektórym wydaje. Powołany w styczniu przez poseł Annę Marię Siarkowską (Solidarna Polska) Parlamentarny Zespół ds. Izb lekarskich, rozpoczął w Sejmie prace i konsultacje z medykami objętymi postępowaniami dyscyplinarnymi. Na posiedzeniu zespołu w dniu 10 lutego ze strony przedstawicieli Ministra Sprawiedliwości padł postulat, aby wszystkie postępowania wobec lekarzy objąć nadzorem Prokuratora Generalnego. Ponadto, by skierować do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o sprawdzenie, czy obowiązek przynależności do Izb i uzurpowanie sobie przez Izby monopolu na kreowanie poglądów swoich członków, przy jednoczesnym tak niejasnym sformułowaniu zarzutów, nie narusza Konstytucji. Władze izb lekarskich, zamiast dbać o dobro pacjentów, stać na straży przestrzegania najwyższych standardów etycznych, dziś same są przykładem zapaści etycznej. Zamiast gwarantować niezależność, stały się narzędziem w rękach polityków i globalnych koncernów farmaceutycznych. Ponadto bezczynność Izb wobec szkód spowodowanych rozporządzeniami „pandemicznymi” pokazuje, że wcale nie o dobro pacjentów tu chodzi.

Koszyk
Przewijanie do góry