Rośliny towarzyszą ludziom właściwie od zawsze. Poza tym, że stanowiły dla nich pożywienie, stosowali je także po to, by lepiej się czuć, leczyć się i wspierać swoje zdrowie. Zioła i ich właściwości znamy od tysiącleci, o czym świadczy np. Ajurweda czy Tradycyjna Medycyna Chińska, które opierają się na naturalnych terapiach. Obecnie ludzie wracają do tych korzeni i coraz bardziej interesują się naturalnymi metodami wsparcia zdrowia. Nic zatem dziwnego, że półki uginają się pod ciężarem produktów z naturalnymi składnikami. Jest popyt, jest podaż. Jednak produkt produktowi nie jest równy. Jak dobrze wybrać, nie dać się oszukać i korzystać z dobrych produktów? Oto kilka najważniejszych aspektów.
Od surowych roślin, po ekstrakty
Pierwsi ludzie stosowali głównie świeże rośliny, w późniejszym czasie także je suszyli. Z takich roślin przygotowali potrawy, napary lub spożywali sam susz. Wraz z rozwojem zaczęto coraz bardziej przetwarzać zioła. Pojawiły się napary, czyli rośliny zalane gorącą wodą. Następny krok to wyciągi, a potem ekstrakty ziołowe. Dzięki takiemu przetworzeniu można było wyłuskać z rośliny to, co w niej najcenniejsze – substancje aktywne w większym stężeniu. Substancje aktywne roślin mogą znajdować się w prawie każdej jej części, w zależności od rodzaju. Przetwarza się korzenie i kłącza, liście i kwiaty, nasiona i owoce, łodygi, korę. Za substancje czynne uznaje się różnego rodzaju flawonoidy, fitokannabinoidy, terpeny, witanolidy, formy kwasowe czy alkaloidy. To dzięki nim rośliny wykazują cenne właściwości: przeciwbólowe, nasenne, uspokajające, łagodzące, usprawniające działanie narządów itd.
Rodzaje ekstraktów
Ekstrakty są różne i można je podzielić ze względu na konsystencję. Są to ekstrakty płynne, półstałe (na przykład w postaci olejowej pasty) oraz stałe (w formie suchego proszku itd.). Konsystencja to wynik tego, jak najkorzystniej można przetworzyć daną roślinę, by uzyskać z niej jak najwięcej korzyści. Niektóre mają świetną biodostępność w formie suchej, inne muszą być zmieszane z tłuszczami, a jeszcze inne są odpowiednie do mieszania z wodą. Pod tym względem można dobrać ekstrakt dopasowany do swoich potrzeb.
Dobrze, gdy potrafimy ocenić produkt nie tylko po tym, jak prezentuje się jego opakowanie i co jest napisane na jego froncie. Najwięcej wiadomości kryje się w składzie produktu i to przede wszystkim umiejętność analizowania składów jest niezbędna. Pozwoli nam to nie tylko wybrać dobrej jakości produkt, który wpasuje się w nasze potrzeby i oczekiwania. To także sposób na uniknięcie spożywania niechcianych składników (zbędnych dodatków jak sztuczne barwniki, wypełniacze czy aromaty) oraz metoda oszczędzania pieniędzy! Wydając pieniądze na słabej jakości ekstrakt, być może nie stracimy zdrowia, ale na pewno wydamy pieniądze bez sensu, a być może sami zniechęcimy się do stosowania naturalnych produktów, ponieważ „nie działają”. Co zrobić, aby nie popełnić tego błędu?
Jak rozpoznać wartościowe ekstrakty? Wskaźnik DER
Co ułatwi nam sprawdzenie jakości produktów na bazie ziół oraz ekstraktów ziołowych? Jak rozpoznać wartościowe zioła, leki ziołowe czy suplementy, nalewki, herbatki? Przede wszystkim takim narzędziem do sprawdzania jakości jest wskaźnik DER.
Co to jest DER?
DER, czyli Drug Extract Ratio, to wskaźnik, który jest podawany w przypadku ekstraktów ziołowych. Określa on, ile danej rośliny użyto do produkcji surowca, z którego wykonano dany ekstrakt. Dzięki niemu z łatwością określisz, czy sięgasz po mocny produkt, czy może kupujesz coś, co zawiera jedynie śladowe ilości danej cennej rośliny. Gdy wskaźnik DER podany na opakowaniu wynosi 10:1, oznacza to, że z 10 kilogramów rośliny, uzyskano 1 kilogram ekstraktu. Jeśli wskaźnik jest wyższy, to znaczy wynosi 20:1, oznacza to, że taki ekstrakt jest silniej skoncentrowany. Im wyższa pierwsza liczba czy cyfra we wskaźniku DER, tym większą ilość surowca zużyto, by wyprodukować 1 kilogram ekstraktu, czyli jest bardziej stężony w substancje aktywne.
Sprawdzanie wskaźnika DER pozwala na porównanie dwóch tożsamych produktów, np. dwóch adaptogenów ashwagandha, i wybranie tego, który jest silniejszy. Pomaga nam ustalić stężenie, które ma znaczenie! Im bardziej stężony produkt, tym mniej możemy go spożyć, by uzyskać pożądany efekt.
A co, jeśli wskaźnik DER nie jest podany na opakowaniu? W takim wypadku możemy narazić się na kupienie przysłowiowego kota w worku. Nie jesteśmy w stanie rzetelnie ocenić, jak dobrze jest stężony dany produkt czy substancja aktywna w nim zawarta.
Standaryzacja ekstraktów ziołowych
Poza wskaźnikiem DER ważna jest również standaryzacja ekstraktów. Być może jest nawet ważniejszym wskaźnikiem, bo mówi dokładnie o tym, na ile standaryzowany jest produkt na daną substancję aktywną. Jak wiemy, to substancje aktywne są odpowiedzialne za korzystne właściwości ekstraktów ziołowych. Standaryzacja zwykle jest wyrażona w postaci procentowej. Na przykład wspomniana już ashwagandha, w ilości 400 mg, może być standaryzowana na 10% substancji czynnej – w tym wypadku witanolidów. W prostym przeliczeniu wiemy, że zawiera wtedy 40 mg witanolidów.
Standaryzacja zależy od rodzaju rośliny – każda ma inną substancję czynną, która jest odpowiedzialna za jej działanie. To mogą być kwasy rozmarynowe czy walerianowe (waleriana), ginsenozydy (miłorząb japoński), kurkuminoidy (kurkuma), gingerole (imbir) itd. Aby dobrze wybrać, trzeba czytać składy i rozumieć ich znaczenie.
Rozróżnianie składników
Poza rozumieniem wskaźnika DER oraz standaryzacji, w przypadku innych preparatów, na przykład tych z witaminami lub minerałami, przydaje się jeszcze rozumienie nazw składników. Witamina B nie jest równa witaminie B! Podobnie jak witamina E – witaminie E, a także kwas foliowy i aktywna forma kwasu foliowego. Największa różnica jest w biodostępności tych składników.
W składzie często czytamy, jaki rodzaj danej substancji został użyty. Jeśli rozumiemy nazewnictwo, możemy określić czy ten składnik jest wysoce biodostępny, czyli dobrze się wchłania, czy może to jakiś słabej jakości syntetyczny zamiennik. Przykładem jest witamina B12, która może być w formie metylokobalaminy oraz cyjanokobalaminy. Ta druga jest częściej spotykana w suplementach diety z witaminą B12, ale czy to oznacza, że jest lepsza?
Cyjanokobalamina to połączenie kobalaminy, którą naturalnie wytwarzają bakterie, z dodaną w laboratorium cyjaniną, która jest po prostu stabilizatorem. Osoby z problemami z układem pokarmowym, a tych nie brakuje w dzisiejszych czasach, nie są w stanie przekształcić cyjanokobalaminy w aktywne formy witaminy B12. Z kolei metylokobalamina nie posiada tego stabilizatora, przez co może być mniej odporna np. na światło słoneczne. Ale za to jest lepiej przyswajalna i pozwoli nam szybciej uzupełnić niedobory witaminy B12 w organizmie! Minusem preparatów z metylokobalaminą jest cena. Są nieco droższe niż te w wersji z cyjanokobalaminą (nieaktywną formą witaminy B12). Metylokobalamina jest jednak lepszym wyborem. Przyjmowanie metylokobalaminy zaowocuje szybszym uzupełnieniem niedoboru witaminy B12 oraz zapewnia szereg korzyści zdrowotnych, których nie da się osiągnąć przy suplementowaniu tej nieaktywnej formy witaminy B12 – cyjanokobalaminy.
To samo dotyczy syntetycznych i naturalnych form witamin. Na przykład witamina E, w formie naturalnej w składzie produktu, znajduje się pod nazwą D-alfa-tokoferol, jest ona lepiej wchłanialna niż jej syntetyczna postać. Jak ją rozpoznać? Syntetyczna witamina E na początku w nazwie ma „DL”, a naturalna wersja witaminy E ma „D”. Zwracaj na to uwagę! Dlaczego to takie ważne? Badania wykazują, że naturalna witamina E wchłania się dwukrotnie lepiej niż jej syntetyczny odpowiednik.
Na tym przykładzie widać, że taniej wcale nie znaczy, że zaoszczędzimy. Często okazuje się, że wybierając tańsze preparaty, z gorszej jakości składnikami, mniejszą standaryzacją czy bez podanych wskaźników DER, musimy spożywać ich większe ilości. Paradoksalnie w ostatecznym rozrachunku wydamy mniej pieniędzy, wybierając nieco droższy produkt, ale lepszej jakości. Zdarza się też tak, że produkty ze złym składem są droższe od tych z dobrym składem. Czytając składy, można wybrać lepiej i nieraz taniej!
Nie daj się oszukać!
Na półkach sklepów, aptek, sklepów z suplementami można znaleźć całe mnóstwo produktów o podobnie brzmiących nazwach czy sugerujących, że są taką samą substancją jak inna, np. droższa. Dopiero gdy przyjrzymy się składowi produktów, widać różnice w ilości substancji aktywnych, dziennej zalecanej porcji do spożycia, w ilości zbędnych dodatków, standaryzacji oraz rodzaju użytej substancji.
Wybierając mądrze i z rozwagą, jesteśmy w stanie wesprzeć swoje zdrowie skutecznie, zaoszczędzić oraz czerpać w pełni z wybranego przez nas produktu.



