Mleko – trucizna w płynie

W Polsce rośnie produkcja mleka. Wzrost w ostatnich 3-latach wynosił około 2% rok do roku. Miesięcznie produkujemy nawet miliard litrów mleka. Tylko 30% wyprodukowanego u nas mleka trafia na eksport, głównie do Niemiec, Litwy i Chin. Co zatem dzieje się co miesiąc z 700 milionami litrów, które zostały w Polsce? Jest spora grupa Polaków, którzy mleka nie lubią, nie spożywają, a nawet twierdzą, że jest niezdrowe i im szkodzi. Gdyby jednak spożywało go 100% Polaków, to na głowę miesięcznie przypada ponad 18 litrów. Ponad 0,5 litra dziennie dla każdego, obojętnie czy masz 2, czy 60 lat. Czy to jest w ogóle możliwe? Tak, ponieważ większość mleka, jakie spożywamy, to mleko w proszku. Jeżeli przeciętny Polak mówi, że nie pije mleka, to mówi prawdę. On go nie pije, tylko zjada. Ze 100 litrów mleka płynnego poprzez odparowanie wody w temperaturze 150-200℃ otrzymujemy ok. 12 kg mleka w proszku. Czyli statystyczny Polak zjada dziennie (często nieświadomie) 6 gramów (1 kopiasta łyżeczka) mleka w proszku. Mleko w proszku dodawane jest przez producentów żywności do: lodów, jogurtów, mlecznych mieszanek dla niemowląt, ale również w piekarnictwie, cukiernictwie, ciastkarstwie i w przemyśle mięsnym. Mleko w proszku stanowi składnik koncentratów obiadowych i innych dań typu instant. Czy zastanawiamy się, jedząc szynkę, kiełbasę, parówkę i chleb, ile jest w nich mleka? Raczej mało kto bierze to pod uwagę. Latem, przejeżdżając przez tereny wiejskie, wyjątkowo rzadko możemy zaobserwować krowy na łąkach i pastwiskach.

Gdzie zatem produkuje się mleko? I czym karmi się krowy, bo słowo „wypasa” najwyraźniej do tej sytuacji nie pasuje? Mleko w XXI wieku jest produkowane w diametralnie innych warunkach niż w połowie XX wieku. Jak te warunki przekładają się na walory odżywcze i zdrowotne mleka i produktów z niego pochodzących? Mleko w proszku stanowi źródło witamin i składników mineralnych, takich jak: magnez, wapń, cynk, potas i fosfor. Odtłuszczone mleko w proszku w ilości 100 g pokrywa w nadmiarze dzienne zapotrzebowanie na wapń i fosfor. Białko zawarte w tym mleku zawiera cenne aminokwasy, np. izoleucynę, leucynę, lizynę, histydynę, metioninę, fenyloalaninę, walinę, treoninę i tryptofan, które mają zasadnicze znaczenie w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu. Ale to mleko nie zawiera żadnych bakterii mlekowych, które są najważniejsze w jego prawidłowym trawieniu do aminokwasów. W jelicie, po spożyciu mleka i jego słabym trawieniu, mamy dalej białka, a nie aminokwasy. Białka te są traktowane w jelicie już na poziomie kosmków jelitowych jako coś potencjalnie wrogiego dla naszego organizmu. Wobec tego komórki prezentujące antygen przedstawiają je jako wrogie naszemu układowi odpornościowemu i to wywołuje silną reakcję obronną układu. W spożywanym przez nas dzisiaj mleku nie ma bakterii, które w żołądku porozcinałyby białka na krótsze łańcuchy peptydowe, co umożliwiłoby jego dalsze strawienie do postaci aminokwasów. Zatem spożywanie takiego mleka wielu ludziom przysporzy problemów zdrowotnych. Z kolei brak enzymu laktazy trawiącej cukier mleczny (laktoza) powoduje nietolerancję pokarmową u wielu osób, a jej długotrwałe skutki doprowadzają do ciężkich chorób jelitowych. Wiele narodów azjatyckich charakteryzuje się brakiem tego enzymu, ale Chiny są jednym z największych importerów mleka w proszku. Należy też na to spojrzeć pod kątem ekonomii, bo przemysł mleczny w Polsce jest ważną gałęzią gospodarki. Gdybyśmy z roku na rok nagle chcieli zrezygnować z jedzenia produktów mlecznych lub zawierających białka mleka, to skutki ekonomiczne byłyby jeszcze dotkliwsze niż zdrowotne, wynikające z nietolerancji laktozy i kazeiny.

Dobrym rozwiązaniem problemu są fermentowane produkty mleczne, takie jak: zsiadłe mleko, jogurty, kefiry i inne. Szczepy bakteryjne naturalnie występujące w mleku, ułatwiają trawienie laktozy, ale już osoby mające alergię na kazeinę i niektóre białka serwatkowe, nie mogą spożywać produktów zawierających mleko, w tym mleko w proszku. Osoby z łagodną hipolaktazją mogłyby spożywać produkty mleczne fermentowane po zastosowaniu probiotyków, które pomagają strawić laktozę. Żadnych naturalnych szczepów bakterii mlekowych nie znajdziemy w mleku UHT z kartonika. Nie nadaje się ono do fermentacji. To produkt mlekopodobny. Jedyna korzyść z picia takiego mleka to: wapń, magnez, fosfor, cynk i potas, których potrzebujemy na co dzień.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie te aspekty, to dochodzimy do wniosku, że „mniejszym złem” jest spożywanie produktów mlecznych fermentowanych niż całkowita rezygnacja z mleka. Dotyczy to jedynie osób, które dobrze tolerują laktozę oraz ich żołądek produkuje reninę (enzym trawiący białka mleczne).

Koszyk
Przewijanie do góry