Niby szkodliwe, ale…

W naszych kosmetykach występują substancje, które nie są nieszkodliwe. Jednak zostaje owo „ale”, które dużo zmienia. Otóż mowa jest o:

  • Alkohol denaturowany – jest to etanol skażony, stosowany jako rozpuszczalnik i substancja konserwująca. Może przesuszać i podrażniać skórę, ponieważ narusza barierę hydrolipidową naskórka. Ponadto, nie jesteśmy w stanie zidentyfikować, czym jest skażony etanol. Produkt znajdowany na półkach sklepowych ma konkretne wymogi, które musi spełnić, by nadawać się do spożycia. Moim zdaniem, jakość kosmetyków powinna być taka sama, jak tych substancji, które możemy spożywać. Wchłanialność substancji przez skórę nie jest mitem. W przeciwnym razie nie działałyby plastry hormonalne, plastry rozgrzewające czy maści np. ze środkami przeciwbólowymi, które nakładamy miejscowo na nienaruszoną skórę.
  • Avobenzone (Butyl Methoxydibenzoylmethane) – filtr przeciwsłoneczny, który chroni przed promieniami UVA, jednakże jest stabilny w zależności od użytego rozpuszczalnika. Może powodować alergie czy kontaktowe uczulenia.
  • Filtry przeciwsłoneczne takie jak: 4-Methylbenzylidene Camphor, Octyl Methoxycinnamate, Benzophenone- 3, Benzophenone-4, Octyl Dimethyl PABA, Octylomethoxycinnamate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Homosalate – przenikają do krwiobiegu. Szczególnie powinny na niego uważać kobiety będące w ciąży i karmiące. Substancje te są alergenne, mogą wywoływać podrażnienia.
  • Octocrylene – filtr UV, który może być absorbowany przez skórę. Jest szczególnie niebezpieczny dla dzieci, ponieważ może podrażniać ich delikatną skórę. Substancja ta jest bardzo toksyczna dla środowiska.
  • Isobutane – izobutan jest bezwonnym i bezbarwnym gazem, głównie stosowanym w aerozolach i piankach. Nie powinien być wdychany, gdyż może powodować podrażnienia dróg oddechowych. Jeśli np. Twój lakier do włosów zawiera izobutan, przed użyciem warto otworzyć okno, wziąć głęboki wdech, szybko użyć, wyjść do innego pokoju i zrobić wydech… albo wybrać produkt niezawierający izobutanu.
  • Parffinum Liquidum (mineral oil, petrolatum) – czyli wazelina, parafina. Substancje obecne prawie w każdym kremie, a nawet o zgrozo do ust w czystej postaci z dodatkiem zapachu lub barwnika. Tak, nie jest ona niebezpieczna dla skóry, nie przenika do krwiobiegu. Jednak jest to substancja ropopochodna, czyli ta sama grupa związków chemicznych co asfalt na drodze, olej do samochodu czy świeca, którą palimy. Tak jest oczyszczona, ale w ropie naftowej występuje szereg rakotwórczych substancji jak toluen, benzen. Czy nasza parafina jest stuprocentowo od nich wolna? Substancja, mimo że wydaje się tłusta w dotyku, tłuszczem nie jest. Proste doświadczenie, wlej na jedną patelnię olej, a na drugą wazelinę i podgrzewaj. Każdy olej zacznie się palić i śmierdzieć. Parafinę możemy podgrzewać i nic, żadnego zapachu. Oleje to zbiór głównie kwasów tłuszczowych, a wazelina to długołańcuchowe węglowodory. Wniosek wynika z tego taki, że parafina nie jest biozgodna z naszą skórą jak oleje, które ją odżywiają. Parafina blokuje odparowywanie wody, przez co pozornie zwiększa nawilżenie skóry. To działanie jest jednak okupione zaburzoną produkcją potu i łoju oraz możliwością tworzenia się pod tą warstwą bakterii beztlenowych. Warstwa ta blokuje też przedostawanie się korzystnych substancji w głąb naszej skóry. Dlaczego więc mimo tylu niekorzystnych właściwości spotkamy ją w prawie każdym kremie? Odpowiedź jest banalna, bo jest tania i dlatego dla producentów jest idealnym wypełniaczem.
  • Propylene glycol – glikol propylenowy powyżej 30%. W kosmetyku może wywołać podrażnienia, ułatwia też transport substancji (korzystnych i niekorzystnych) w głąb naszej skóry.
  • PEG – substancja ta najczęściej występuje z numerem. PEG-i, ze względu na substancje, z których są produkowane, mogą być zanieczyszczone rakotwórczym 1,4 – dioksanem i tlenkiem etylenu. Nie istnieje stuprocentowa metoda oczyszczania substancji chemicznych czy biologicznych. Substancja ta nie powinna być stosowana na uszkodzoną skórę, ponadto wspomaga wchłanianie innych substancji, wszystkich i tych korzystnych i tych niekoniecznie zdrowych. Mogą też być genotoksyczne.
  • Polisorbate – polisorbaty jak PEG- i mogą być zanieczyszczone substancjami, z jakich są produkowane, czyli formaldehydem (produkt rakotwórczy), kwasem mrówkowym i reaktywnymi nadtlenkami.
  • Silikony np. dimeticone, cyclopentasiloxane i inne – nie są niebezpieczne jak parafina, ale podobnie jak ona otworzą warstwę okluzyjną na skórze. Zero korzyści. Jedyny efekt wizualny, który znika natychmiast po zmyciu kosmetyku.

To nie koniec, o SLS i innych środkach myjących opowiem w następnym numerze, a tymczasem wybór zostawiam Tobie…

Więcej wiedzy na temat zdrowia zdobędziesz na konferencji pt. Czego Ci lekarz nie powie

Te artykuły zyskują na popularności

Koszyk
Przewijanie do góry